Geneza

Miałem dwadzieścia kilka lat, kiedy wyruszyłem w podróż w głąb siebie. Medytowałem pod okiem azjatyckich Mistrzów. Po 15-tu latach nabrałem wielkiego szacunku dla tej metody, jednakże nie rozwiązałem wielu zwykłych, codziennych problemów. Przez kolejne lata szukałem sposobu na ich rozwikłanie. Dzięki temu powstał system technik pozwalających na rozpracowanie konfliktów i niwelowanie wewnętrznych napięć. Ten system stosuję dziś zarówno dla siebie jak i dla innych. Osiągamy poczucie spełnienia, spoglądamy w głąb samych siebie.

Nie jestem oczywiście jedynym, który poszukiwał alternatywy dla azjatyckiej duchowości. Gdy sięgniemy do prac europejskich alchemików, wyraźnie dostrzeżemy paralele ze wschodnimi technikami rozwoju duchowego. Zarówno w obszarze owocu, który można osiągnąć (Budda w Azji, Anthropos w Europie), jak i w zestawie technik narzędziowych służących osiągnięciu tego celu. To właśnie alchemicy jako pierwsi wykorzystali symbole obrazujące wzorce przedustawne (archetypy) jako drogowskazy na drodze do osiągnięcia boskości w człowieku. Tak jak bóstwa i mandale od tysięcy lat przemieniają umysły Azjatów na ścieżkach bogów, Buddów i innych, tak obrazy archetypowe modelują umysły Europejczyków.

Zrozumienie

Zrozumienie jest miłością, bo… miłość jest zrozumieniem. Nie ma miłości instynktownej, sama miłość jest jedynie instynktem. Wchodzimy w emocje wyższe, bo sam instynkt to za mało, niezbędna jest świadomość doświadczenia. JA winno być świadome tego, co się dokonuje; świadome wewnętrznych konfliktów, aż do obrazów z głębokiej nieświadomości. Wszystko to jest na koniec zintegrowane i spójne z miłością. I tu jest to, co kochasz. Czego chcesz od  dziecka, które prawdziwie kochasz? Niczego. Niczego od niego nie oczekujesz. Nie karzesz, a jedynie pouczasz; nie masz wobec niego żadnych ambicji. Po prostu kochasz je takie, jakie jest. Kochasz je jak ziemia kwiat, który w niej dorasta. Ziemia to jedyne czego ów kwiat potrzebuje. Aby osiągnąć ten stan, trzeba pozwolić dziecku doświadczać. I kochać je całym swoim sercem – nawet jeśli odkryło się, że jest prostytutką czy gejem, co jest skrajnie sprzeczne z wyznawanymi przez nas wartościami – wciąż kochać dziecko całym swoim sercem. Potrzeba nam ogromnego zrozumienia dla wszystkiego, co dokonuje się w stworzeniu, które nazywamy CZŁOWIEKIEM. Zatem miłość JEST zrozumieniem, a totalne zrozumienie jest miłością. Na tym zbudowana jest moja metoda.

Dalczego Ty?

Dlatego, że:

– chcesz zrozumieć, dlaczego jesteś tym, kim jesteś oraz

w jaki sposób, to kim jesteś, determinuje Twoje życie

– zrezygnowałeś z walki z otoczeniem na rzecz odnalezienia w sobie przyczyn, tego czego doświadczasz,

– chcesz te przyczyny zmienić i w ten właśnie sposób zmienić swoje życie

Zanurzeni w oceanie życia

Zanurzeni w oceanie życia

Życie jest po to, by je przeżyć. Tylko człowiek całkowity może doświadczać życia. Proponujemy szereg metod, które pozwalają integrować rozszczepione części jaźni, a następnie rozwijać je, aby osiągnąć kompletność człowieka. Rozwój polega na konfrontacji z tym, co nazywamy życiem. Bo na pewno wiemy tylko tyle, że żyjemy. Uczymy, jak zanurzać się w oceanie życia…

Maciej Żbik – terapeuta

W jaki sposób doświadczamy życia?

W jaki sposób doświadczamy życia?

To nie życie dzieje się w nas, to nie ono jest zależne od nas. To JA istnieje w życiu. A do jakiego stopnia doświadczamy życia, zależy od tego, jak duża część nas uczestniczy w jego interpretacji. Każdy fragment nas chce żyć. Chce pić, jeść, robić wrażanie, kochać, być kochanym… Gdy wejdziemy głębiej, zobaczymy również, jak bardzo chce się bać. Jak bardzo chce, by zadawano mu ból. Każdy mały fragment mnie… Zarówno ten, do którego się przyznaję, jak i ten, który wypieram. Każdy kompleks* chce żyć tak samo, jak cała reszta. Każdy fragment psyche na swój sposób dotyka tego, co nazywamy ŻYCIEM. Dlatego, by doświadczyć życia głębiej, musimy doświadczać go całym sobą, a nie tylko małym fragmentem siebie. Warunkiem totalnego doświadczania życia jest pełna integracja wszystkich fragmentów Jaźni. Tylko CAŁKOWITY CZŁOWIEK, kompletny, skończony, „anthropos”, zdolny jest do takiego rodzaju doświadczenia. Kompletnego człowieka ze zintegrowaną Jaźnią też można rozwijać, doprowadzając do tego, że zacznie postrzegać swoje otoczenie wyraźniej, głębiej, dokładniej, uważniej. Kompletna, stabilna, zintegrowana Jaźń może zanurzyć się w nieświadomości zbiorowej. Bo tylko taka kompletna Jaźń gotowa jest na spotkanie z tym, co ponadjednostkowe. Zaczyna rozwijać się spontanicznie, przebudza się. Dla Tybetańczyków życie człowieka w ciele fizycznym jest zaledwie inkubacją. Jest jak rozwój pisklaka w skorupce jaja. Dopiero po wykluciu się z jaja istota rodzi się do pełnego życia. Dopiero uwalniając się z ciała, zaczyna żyć, doświadczać tego, co kolektywne. My to wydarzenie nazywamy śmiercią. A zatem jest ŻYCIE, a my je po prostu doświadczamy. Gwarancją głębi przeżywania życia jest to, na ile gotowi jesteśmy na jego doświadczanie, jaka część nas przystępuje do tego doznawania i jak funkcjonuje to, co nazywamy JA. Jaka cześć mojej energii psychicznej kierowana jest na podtrzymywanie wewnętrznych uwikłań i kompleksów? Na ukrywanie tych kompleksów przed samym sobą, przed otoczeniem, na budowanie fasady? Jeżeli większość energii kierowana jest na rzeczywiste przeżycie tego, co mnie doświadcza, jeżeli jestem w miarę zintegrowany, wówczas doświadczam tego wielkiego ŻYCIA, a nie jedynie pasma niekończących się lęków i cierpień, od momentu powstania komórki jajowej aż do śmierci. Doświadczamy wtedy czegoś, co istniało i będzie istniało, niezależnie ode mnie i mojego maleńkiego JA. Życie jest po to, by je pogłębić. A to zgłębianie życia nie ma ograniczeń. JA, to moje maleńkie JA, może życia doświadczyć, ale nigdy w taki sposób, że je pochłonie. Kropla wody nie wchłonie oceanu, ale może się w nim rozpuścić i w ten sposób stać się oceanem. To właśnie nazywam doświadczeniem życiowym.

*Kompleks jest obrazem pewnej sytuacji psychicznej, która jest silnie zabarwiona emocjonalnie. W psychice człowieka jest wielość kompleksów, a każdy z nich „zachowuje się jak niezależna istota” (C.G.Jung).

Co osiągamy?

Człowiek fragmentaryczny doświadcza życia fragmentarycznie. Stąd pierwszym etapem procesu indywiduacyjnego jest integracja rozszczepionych fragmentów jaźni. Zmierzanie do stanu całkowitości jest zmierzaniem do przeżywania życia całym sobą, w całej jego głębi, całej radości i pełni radości zrodzonej z połączenia przeciwieństw w naszej psyche. Efektem terapii jest inny sposób przeżywania życia. W wyniku rozwiązania konfliktów i napięć wewnętrznych następuje uwolnienie energii psychicznej o ogromnym potencjale. Jak spożytkujemy tą energię,co więcej, jak wykorzystamy wolność, którą zyskamy w rezultacie uwolnienia się od tych napięć, to już kwestia całkowicie indywidualna.

skala14

.

Zapisz się na sesje indywidualną

+48 698 872 279