Maciej Żbik

Maciej Żbik

Od 20 lat zgłębia techniki medytacyjne i praktykuje uzdrawiające ćwiczenia ruchowe. Korzysta z bogatych tradycji m.in. buddyzmu, zen, qiqong, dzogczen. Wielokrotnie odbywał odosobnienia medytacyjne w sangach mistrzów buddyjskich, a także w ośrodkach chrześcijańskich i hinduistycznych w Europie i Azji. Posiada wieloletnie doświadczenie w biznesie, obejmował stanowisko dyrektora finansowego dużej korporacji. Jego duchowe doświadczenie doskonale wpasowuje się w psychologię głębi C.G.Junga. Zgłębianie technik medytacyjnych i taoistycznych systemów zarządzania energią, stało się treścią jego życia. Praktyka medytacji poszerzyła jego świadomość i umiejętność wglądu w nieświadomą część ludzkiej psyche. Pozwala mu to przeprowadzić innych praktykujących przez bardzo głębokie procesy transformacyjne. Osoby, które miały okazję doświadczyć pracy z Maciejem, szczególnie cenią jego zdolność docierania od sedna problemów, głęboką intuicję i umiejętność domykania otwartych procesów. Pracując nad rozwojem własnym oraz innych ludzi, wypracował system uzupełniający techniki wschodnie pod kątem potrzeb emocjonalnych Europejczyka i nazwał  go terapią wglądu. W swojej terapii wykorzystuje:

  • analiza wizji i snów
  • aktywna imaginacja
  • psychodrama
  • techniki taoistyczne
  • medytacja wglądu

 To, co duchowe w każdym człowieku jest tuż. Niemal tego dotykamy. „Na  centymetry…” A jednak jedyne co możemy, to poddać się temu.  Pozwolić się, tym wypełnić.  Pozwolić się, temu przeniknąć.

„O glonojadzie”

„O glonojadzie”

Glonojad, jaki jest, każdy widzi.

Siedzi sobie na dnie i objada kamyk z glonów… widzi tylko ten kamyk.

Żeby zobaczyć, ile jest glonów na sąsiednim kamyku, musi na niego przepłynąć.

Gdyby oderwać glonojada od dna i umieścić nieco wyżej w wodzie, tak szybko, jak umie,

popłynie do kamyczka z glonami.

Ten kamyczek znów jest całym światem glonojada.

W terapii, również w medytacji, jesteśmy jak glonojad.

Uczymy się z większej perspektywy ogarnąć obszar dna wypełniony wieloma kamykami naraz.

Wyobraźmy sobie, że glonojada wyciągnięto z akwarium i zmuszono do postrzeżenia

nie tylko całego dna na raz,

ale również tego, że to co, uważał za cały świat,

jest tylko skrzynią wypełnioną wodą.

Zapewne oszalałby.

Więc jesteśmy jak ten glonojad w procesie rozwoju osobistego, przyzwyczajamy się do obserwowania obiektów

w naszej psyche z coraz większej perspektywy, ażeby w końcu wyzwolić się z ciasnego akwarium, które sami

sobie zbudowaliśmy z naszych traum, uwikłań, konfliktów wewnętrznych.

Jesteśmy jak ten glonojad.

Maciej Żbik

.

To ty mi to zrobiłeś…
Więcej

…bo ja bardzo tego chciałam. „Wyłącznie proces psychiczny manifestuje się, w życiu zewnętrznym”. A zatem wszystko, co mi się przydarza, jest wynikiem wypartych pragnień, również destrukcyjnych. Baczcie uważnie czy wasze lęki nie są ukrytymi pragnieniami, zwykł mawiać Zygmunt Freud.

Mam doła bo….
Więcej

…to, czym udaję, że nie jestem, samo upomniało się, o swoje prawa. To wszystko, czego nie potrafię zaakceptować… zostało wyparte do nieświadomości, żyje tam … chce żyć. I gdy tylko dostanie swoją szansę, zapanuje nad psyche i pochłonie energię oraz radość.

Samotność to…
Więcej

…jedynie objaw niechęci, jaką mężczyzna we mnie darzy kobietę we mnie, najczęściej ze wzajemnością. Człowiek jest istotą psychicznie dwupłciową. W każdym żyje kobieta  i mężczyzna. I tylko przewaga jednej treści nad drugą, daje w efekcie płciowość. Wewnętrzna gra między tymi postaciami manifestuje się w życiu zewnętrznym konfliktem.