Open/Close Menu „Osiągnie spokoju i harmonii nie tylko w realizowaniu, ale również w wyznaczaniu sobie celów, zgodnie z najgłębszymi obszarami siebie samego, to sposób życia, a nie cel sam w sobie. Tego właśnie uczymy.”
Nepal-1-2007-063

..cd
R: Miałam stan nie do opisania, takie „Samadhi”, zdarzyło mi się to raz, może dwa, trwało to niezwykle krótko. Po nim byłam bardzo wzruszona, natomiast będąc w tym stanie byłam przestraszona. To było tak niesamowite, że trudno mi było to znieść i zaakceptować.  Było to również bardzo wzruszające doświadczenie. Czy mógłbyś się jakoś odnieść do tego co opisałam?

Ż: A później miałaś takie doświadczenia?

R: Nie.

Ż: Gdy medytujemy z nauczycielem, który wchodzi w ten stan, którzy psychologowie nazywają „participacion.mystique” z obniżeniem borderline i wymieszaniem się treści psychicznych uczestników i nauczyciela, to nauczyciel może pociągnąć ze sobą innych uczestników medytujących do stanu zbliżonego, w którym jest on sam. I rzeczywiście medytacja z grupą, którą się prowadzi jest zupełnie inna od medytacji samodzielnej. Wchodzi się w inne stany psychiczne, tak żeby grupa też medytowała. Więc pierwsze tego typu doświadczenia oczywiście są stanem, w którym psyche uczestnika poddaje się psyche nauczyciela. I są to chwilowe doświadczenia. Natomiast zasadniczo, chodzi o to żeby, wręcz przeciwnie, nie być od nauczyciela zależnym, a samemu dochodzić do stanu głębokiej medytacji. W innym przypadku mamy do czynienia z uzależnianiem ćwiczących od nauczyciela, jest to coś, co jest zupełnie niedopuszczalne. Przy nauczycielu ma boleć, a gdy medytuje się samemu wchodzi się w stany, które są mniej bolesne albo przyjemne, albo odkrywcze. W ten sposób, gdy medytujemy z prowadzącym to radzimy sobie z własnymi uwikłaniami, traumatyzacją i innymi obiektami psychicznymi, które przeszkadzają w kompletacji psyche. A owoce tej kompletacji spożywamy już samodzielnie, dzięki temu nie ma budowania nieświadomych zależności między uczniem, a nauczycielem. Mówię tu oczywiście o pierwszych latach praktyki, później jest inaczej, ale to przy innej okazji. Rzeczywiście są takie przypadki, kiedy grupa ulega psyche nauczyciela i po kilku dniach praktyki, jeśli są to dłuższe warsztaty rzeczywiście wejście w stan o który pytasz jest ułatwione. To, że jest przyjemnie lub nieprzyjemnie nie świadczy, o jakości medytacji. Nie potrafimy obiektywnie powiedzieć, że odczuwanie przyjemności, albo odczuwanie nieprzyjemności w danej medytacji jest efektem głębszego lub płytszego stanu emocjonalnego, to tak nie działa. JA napotyka na przeróżne obiekty w nieświadomości. Budujące i destruktywne. Nie ma zjawisk ważniejszych i mniej ważnych. Istotne jest jedynie dotarcie do obrazów archetypowych, które mają moc przemieniania ludzkiej psyche. Możemy się tylko umówić, co jest ważniejsze, albo głębsze. Człowiek, aby był kompletny, musi się spotkać ze wszystkimi częściami samego siebie. Jeżeli będę miał ładną fryzurkę i piękny makijaż i będę mówił od szyi w górę to jestem ja, a cała reszta, ta paskudna to nie ja, to jest to groteskowe. To samo dotyczy naszej psyche, albo akceptujemy ją w całości, albo mamy Facebook meditation. Z wierzchu cudownie, a w środku – nie, nie to już nie ja. Nie, proszę państwa. To wszystko, czego da się doświadczyć (nie jedynie, czego doświadczam) to jestem JA. I chodzenie w cudowności i wśród aniołków to jest po prostu uciekanie przed spotkaniem z samym sobą, to jest zwykłe tchórzostwo. Jestem, jaki jestem, z zastrzeżeniem, że na razie nie mam bladego pojęcia, jaki jestem. W medytacji mam szansę zobaczyć siebie w całości. Szansę, mogę wykorzystać, albo nie. Mogę udawać, że jestem dobry, jak najbardziej, to jest bardzo łatwe. Dużo łatwiejsze niż zebranie się na odwagę i spojrzenie na tą część siebie, której nigdy nie chciałem zobaczyć i nie chciałem, żeby ktokolwiek ją zobaczył. To jest trudne, bolesne, upokarzające. Ale tamtędy wiedzie droga w głąb, w głąb człowieka, dalej w głąb ludzkości i jeszcze dalej.

R: Staram się przebrnąć przez blokadę, która pojawia się w ciele podczas medytacji. Dlaczego pojawiaj się takie odczucia, co powinno się robić w takiej sytuacji?

Ż: Zachowania ludzi są podzielone, poklasyfikowane na różne sposoby, jednym ze sposobów klasyfikacji jest rozróżnienie kanałów komunikacyjnych, które są dominujące w człowieku. Mamy w związku z tym wzrokowców słuchowców, węchowców, kinestetyków. Generalnie jest to dominujący sposób, w jaki zapamiętujemy wydarzenia i następnie odtwarzamy je w swojej psyche. W przypadku czuciowców, również kinestetyków dominujące są doznania z ciała. Innymi słowy, gdy wzrokowiec dociera, do jakiego ważnego obiektu psychicznego to pojawia się wizja. Ego tworzy wizję prowokowaną tym obiektem psychicznym, który postrzegło. To tak jak w przypadku marzeń sennych, w których wizje są przedmiotem analizy i mówią nam o tym, co się dzieje w człowieku w danym momencie. W medytacji takie obrazy pojawiają się u wzrokowców. W przypadku osób odreagowujących proces psychiczny ciałem, nie pojawi się obraz, a doświadczenie fizyczne, reakcja ciała. Te blokady, o których mówisz, wynikają co najmniej z jednej z dwóch przyczyn. Pierwsza to reakcja na przebiegający proces psychiczny. Jeżeli jakaś trauma została zapamiętana w przez czuciowca, to odreagowanie tej traumy będzie wiązało się z doświadczeniami fizycznymi takimi, jakie towarzyszyły zapamiętywaniu procesu traumatycznego. Druga przyczyna to ruch energii w meridianach. Gdy medytujemy ciało rozluźnia się, a ego wycisza co automatycznie przyspiesza ruch energii , a wszelkiego rodzaju blokady wynikające z dysfunkcji fizycznych, czy też niedrożności meridianów, oczywiście zaczynają przeszkadzać. Ozuwamy dyskomfort, wręcz ból, czy pieczenie do czasu, kiedy energia będzie mogła płynąć swobodnie. Za energią poruszają się płyny ustrojowe, krew i limfa, które również wywołują szereg doświadczeń somatycznych, więc to jest druga przyczyna, co do której występują tak silne odczucia somatyczne u niektórych osób. One nie są ani ważniejsze, ani mniej ważne, niż te, których doświadczają wzrokowcy, czy słuchowcy. Ruchu energii doświadcza każdy, ale osoby, które mają silny kontakt z ciałem bardziej zareagują na doświadczenia niż takie, które wykształciły w sobie inne kanały komunikacyjne. Gdy człowiek jest chory to w medytacji boli, zwyczajnie boli. Ruch energii płynącej przez meridiany, czy wiązany z chorymi organami wywołuje ból, dlatego, że zaciśnięte meridiany otwierają się. W medycynie chińskiej choroba to nic innego, jak zaburzony ruch energii. W medytacji wymuszamy prawidłowy bieg energii, jest to taka auto bioenergoterapia – używając języka Europejskiego.

Indie-2-2007-062

R: Możesz opowiedzieć o zdrowotnym działaniu medytacji. Ja pamiętam na początku moich doświadczeń miałam silne bóle głowy i okazało się, że uruchomiły się zatoki, które były zapchane i stąd pojawiał się ból.

Ż: Gdy siadamy do medytacji i wzmagamy obieg energii w ciele to zrozumiałym jest, że te miejsca, które są chore lub niedoleczone, wszystkie stare kontuzje zaczynają boleć. W twoim przypadku były to niedoleczone zatoki, stan zapalny przewlekły, który tam się utrzymywał. U innych osób to mogą być organy wewnętrzne, czy kontuzje, które były niedoleczone. Ruch energii przez niedrożny kanał energetyczny wywołuje ból, powiększony jeszcze przez ruch płynów ustrojowych w tych miejscach. Jednakże ruch energii i ruch płynów ustrojowych powoduje również przejście stanów zapalnych przewlekłych w ostre. Organizm zaczyna się bronić, zaczyna leczyć chore miejsca. Oczywiście, ze jest to nieprzyjemne, co więcej, gdy jesteśmy chorzy to główne efekty medytacji występujące w obszarze naszego ciała, będą procesami zdrowienia. Można powiedzieć, że cała energia wybudowana w efekcie medytacji będzie skierowana na leczenie. Dopiero zdrowy człowiek medytując rozwija się psychicznie, czy też duchowo. W pierwszej kolejności chcemy żyć, gdy siadamy do medytacji to nie jest tak, że podstawowe procesy psychiczne przestają działać, absolutnie, one działają. One są zasilane w dodatkowe bodźcowanie, w dodatkową energię psychiczną. Podstawowym procesem psychicznym jest ten, który jest realizowany przez podstawowy instynkt samozachowawczy. Żeby przetrwać ciało musi istnieć, musi być zdrowe, musi żyć. A zatem w pierwszej kolejności uruchamiamy to wszystko, co związane jest ze zdrowiem i fizycznym przetrwaniem. Stąd dopóki jesteśmy chorzy to efekty medytacji będą najwyraźniej obserwowane w obszarze fizycznym, aż nie wyzdrowiejemy. To tylko tyle.

R: Gdy ciało jest zdrowe, wszystko jest w porządku, medytujemy czy możemy dzięki temu zapobiec rozwijaniu się chorób.

M: Jest wiele badań prezentowanych przez ośrodki naukowe, w których wyraźnie jest widoczna statystyczna zależność między medytacją, a rozwojem, bądź zanikaniem różnych dysfunkcji fizjologicznych, czy somatycznych. Ten związek jest bardzo korzystny dla człowieka. Zdrowiejemy medytując i rzeczywiście tak jest, ale tu odsyłam do badań prowadzonych przez instytuty naukowe, jest ich dosyć dużo.

R: Pojawiają się różne obiekty podczas medytacji w moim przypadku w ciele, komuś tam w wizji i co z nimi robimy obserwujemy je czy…?

Ż: Nie potrafię uczyć przez internet technik medytacyjnych. Medytacja to zestaw odruchów psychicznych, wspominałem już. Siadamy przy nauczycielu i razem z nim trenujemy. Tak jak rzemieślnik trenuje obróbkę drewna, żeby uzyskać z tego rzeźbioną nogę od stołu, to jest efekt treningu, który prowadzi się z nauczycielem. W medytacji jest podobnie. Trenujemy, aż potrafimy to zrobić. Jeżeli chcesz nauczyć się tego przez internet to zacznij od czegoś prostszego. Naucz się na przykład jubilerstwa przez internet, fechtunku albo jazdy konnej. Jazda konna w weekend przez internet, polecam. No i siądź później na koniu i zobacz jak Ci pójdzie. Medytacja jest dużo bardziej skomplikowana niż jazda konna, zapewniam.

cd..


Napisz komentarz:

*

Your email address will not be published.

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 385 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

© 2015 Fundacja dla ludzi | Zanurz się w oceanie życia

Top